CHOSZCZNO. Od dzisiaj kasa biletowa na dworcu jest nieczynna. Ajentka zrezygnowała z jej prowadzenia, bo jak tłumaczy, dochód ze sprzedaży biletów nie wystarczał, choćby na opłacenie obowiązkowych składek. Kolejnych chętnych do prowadzenia kasy nie ma. Biletomatu też nie będzie, ponieważ zarówno PKP Inter City, jak i Polregio nie są zainteresowane ich ustawieniem.

Przebudowa i generalny remont budynku dworca trwały nieco ponad rok, a jego październikowe otwarcie odbiło się szerokim echem w całym regionie. Dziś poczekalnia, bufet z zapleczem i kasą biletową, tworzą dla podróżnego nowoczesny kompleks. Niestety, obostrzenia związane z covidowską pandemią, najpierw przyczyniły się do zamknięcia bufetu, a potem także do likwidacji kasy. Choć, jak twierdzi pani, która ją prowadziła, to bardziej remont stacji i peronów, a przede wszystkim związana z nim zmiana organizacji ruchu, przyczyniły się do tego, że podróżny do poczekalni już prawie nie zaglądał. – Przed pandemią i remontem, tylko w godzinach rannych, przez poczekalnię przewijało się ponad setka podróżnych, a dziś trzydziestu trudno naliczyć…, i to przez cały dzień – mówią miejscowi kolejarze. Ich zdaniem, sytuacja się zmieni na lepsze tylko wtedy, gdy zaczną jeździć studenci, uczniowie szkół średnich, no i zniesione zostaną pandemiczne limity.

Kasa biletowa nieczynna
Od dzisiaj, czyli od 1 lutego kasa biletowa na dworcu PKP jest nieczynna.


– Pani, która w czwartek oficjalnie nas poinformowała, że rezygnuje z dzierżawy pomieszczeń, była jedyną, która podjęła się prowadzenia kasy. Już w grudniu sygnalizowała, że myśli o zamknięciu działalności, ale wówczas dawała jeszcze nadzieję, tłumacząc iż podejmie rozmowy z PKP Inter City. To właśnie z tą firmą miała podpisaną umowę na sprzedaż biletów – mówi Anna Rolińska, naczelnik magistrackiego wydziału administracji lokalami. Podkreślmy, że to ta komórka podejmowała wszystkie działania, związane z prowadzeniem i utrzymaniem dworca. Podkreśla, że na magistracką ofertę wydzierżawienia pomieszczeń przeznaczonych do prowadzenia kasy, mimo tego, że „wisiała” przez trzy tygodnie, nie odpowiedział nikt.
Problem rozwiązałby stacjonarny biletomat. – Pierwsze, pisemne oferty na ich zainstalowanie wysłaliśmy już we wrześniu ubiegłego roku. Niestety, te i inne nasze działania, pozostały bez echa – podsumowała A. Rolińska. Efekt jest taki, że żaden ze wspomnianych wyżej przewoźników, nie zamierza w takie przedsięwzięcie zainwestować. Finał jest taki, że od dzisiaj, możemy je kupić tylko u konduktora…, albo przez internet.

Tadeusz Krawiec