grafiti herbu Choszczna

CHOSZCZNO. W sobotę i niedzielę najczęściej fotografowanym i filmowanym obiektem w naszej gminie, był mur ciepłowni PEC przy ul. Krótkiej. – I trudno się temu dziwić, skoro powstały tak piękne obrazy – mówi JACEK ROMANOWSKI. Wczoraj wieczorem żonie i córkom, zrobił sesję fotograficzną pod obrazami żniwiarki i Choszcza.

choszczeńska żniwiarkaZapowiadając sobotni happening „Choszczno Graffiti Jam” podkreśliliśmy, że na pomysł wymalowania historii miasta na murach choszczeńskiej ciepłowni, wpadli członkowie Stowarzyszenia Choszczno Plus – Operacja Kultura.
        W sobotni poranek przy ul. Krótkiej rozbili się graficiarze, zaproszeni na to wydarzenie przez głównego animatora tego happeningu, czyli MAKSYMA BACZYŃSKIEGO, szefa firmy Grafit. – Tak naprawdę to nie ma znaczenia, skąd są i jak się nazywają. W tym środowisku jest się rozpoznawalnym po podpisach, które nazywane są też tagami – mówił w sobotę młody choszcznianin. – SMOK, DEKZ, MOKS, MAKZ, KREDA, ARTE, VIEL, HANT, przedstawił ich. Baczyński, który akurat obserwował ERNESTA ALEKSIUNA malującego historyczną panoramę miasta. – Będzie herb Choszczna, żniwiarka, nasz legendarny Choszcz – zapraszał do odwiedzenia stoiska, na którym prezentowane były wymienione przez niego projekty. Liczył na to, że w sobotę skończą, ale okazało się, że musieli pracować jeszcze w niedzielę.
     Remont ul. Jagiełły sprawił, że ul. Krótką, przy której znajduje się opisywana ściana ciepłowni, prowadzi jeden z często używanych dziś objazdów. Wielu kierowców zatrzymywało się i głośno wyrażało swoją aprobatę. – Kilka razy w roku odwiedzamy rodzinę mieszkającą przy Murze Południowym i najczęściej wracamy ul. Jagiełły. Tak naprawdę zobaczyliśmy te dzieła przez przypadek i cieszę się, że tak się stało. Wrzucimy je do naszego rodzinnego albumu – zapewnił JACEK ROMANOWSKI z Gryfina. Żona i córki najpierw ustawiły się pod żniwiarką, potem pod Choszczem, a na koniec poprosili o wspólne zdjęcie, tym razem na tle historycznej panoramy miasta.

Tadeusz Krawiec