Małgorzata Molik Miss Polski Pomorza Zachodniego na tle panoramy Choszczna

      MAŁGORZATA MOLIK, 24-letnia choszcznianka zdobyła tytuł Miss Polski Pomorza Zachodniego 2020. Z takim właśnie numerem Małgorzata Molik, wystąpiła na finałowej gali Miss Polski Pomorza Zachodniego 2020, która odbyła się na polu golfowym Binowo Park Golf Club. Wystąpiła i zdobyła koronę, a to oznacza, że będziemy trzymać za nią kciuki, w kolejnych etapach wyborów Miss Polski. Co czuła słysząc, że to właśnie ona jest tą najpiękniejszą na Pomorzu Zachodnim? M.in. o tym opowiada w wywiadzie, który z nią przeprowadziliśmy.

– Wiemy o Tobie tylko tyle, że jesteś choszcznianką, absolwentką naszej Jedynki, gimnazjum i Zespołu Szkół nr 1 w Choszcznie. Słyszeliśmy też, że byłaś modelką i jak to w  tym zawodzie określacie, „latałaś” po najbardziej uznanych wybiegach, m.in. Mediolanu, Paryża, czy Lizbony?

– Wszystko się zgadza. Trudno znaleźć moje nazwisko w choszczeńskich wydarzeniach, ponieważ w każdej wolnej chwili pomagałam mamie w prowadzeniu firmy, a już jako 16-latka podpisałam umowę z agencją modelek. Potem z kolejną, która otworzyła mi drzwi na całą Europę. Dla mnie był to czas wyjątkowej aktywności, a dokładniej ciągłego przemieszczania się z miejsca na miejsca.  Każda przerwa w zajęciach, każdy wolny dzień w szkole dla mnie oznaczał nie tylko wyjazd, ale przede wszystkim ciężką pracę.

– Nadal pojawiasz się na wybiegach?

– Nie. Znalazłam pracę zgodną z moimi zainteresowaniami, uzmysłowiłam sobie też, że najwyższy czas skończyć studia. Praca modelki pochłania całe nasze życie i wyraźnie czułam, że mam już tego dosyć.

– A ja myślałem, że to fakt, iż jesteś modelką, pchnął Cię do spróbowania swoich sił w wyborach Miss Polski Pomorza Zachodniego?

– Tak naprawdę, to sprawiła pani Ewa Kawka (na zdjęciu z M. Molik). Zapytała, czy nie chciałabym zmierzyć się z tym wyzwaniem, a ja bez specjalnego wahania zdecydowałam, że złożę papiery, zdjęcia i stanę do castingu.Małgorzata Molik Miss Polski Pomorza Zachodniego

– Czujesz, że jesteś piękną kobietą?

– Odpowiedź na to pytanie nigdy nie będzie prosta, ale myślę, że tak. Lubię swój wizerunek, bo przecież byłam modelką, a w tym zawodzie wypada akceptować swoje ciało. Niezwykle ważne jest też to, abyśmy lubili kochali osobowość, to co mamy w sobie, bo to właśnie emanuje na zewnątrz, dodaje urody temu, co widzą nasze oczy.

– Co poczułaś słysząc, że to właśnie Ty jesteś tą najpiękniejszą kobietą Pomorza Zachodniego w 2020 roku?

– Po ostatnim, czyli tym finałowym występie, okazało się, że jurorzy nie doszli do porozumienia, więc musiałyśmy czekać. Właśnie wtedy poczułam, że jestem mocno zmęczona. Moment ogłoszenia, to zaskoczenie, radość, wszystko przestaje boleć i tak naprawdę, po raz pierwszy nie wiedziałam, jak mam się zachować. Minęło już parę dni od tamtej chwili i tak naprawdę, dopiero teraz do mnie dociera, co się wydarzyło.

– No właśnie, ten tytuł dużo namieszał w Twoim życiu?

– Zdecydowanie nie. Tak naprawdę, to tylko lawinowo zaczęło przybywać mi znajomych na Facebooku. Na finale poznałam wiele ciekawych osób, a sam tytuł? Nie wiem. Tak naprawdę, to dopiero życie pokaże. Otrzymałam też całą masę gratulacji, w tym przede wszystkim od choszcznian, którym za waszym pośrednictwem, chciałabym serdecznie podziękować.

– Skoro wróciliśmy do Choszczna, to warto podkreślić, że zawsze bardzo sympatycznie wypowiadasz się o tym mieście. Za co je tak lubisz?

– Tu się urodziłam, tu wychowałam, tu jest cała moja rodzina. Także za jeziora, lasy i piękne widoki. Dla mnie zaletą jest również to, że wszyscy się tu nawzajem znają. Czasami może to być nieco kłopotliwie, ale ja odbieram to, jako zaletę i zawsze wracam tu z otwartym sercem.

– To kiedy będziemy mogli zobaczyć w Choszcznie, najpiękniejszą mieszkankę Pomorza Zachodniego?

– Jeszcze nie znam terminu kolejnego etapu eliminacji, więc nie wiem jak to wszystko się potoczy, ale w listopadzie na pewno…, bo mój tata ma wtedy urodziny.

– Rozumiem, że gdy zapytam o marzenia, natychmiast powiesz o koronie miss Polski?

– Nieee (śmiech)! Najpierw marzę o zakończeniu remontu mieszkania, a dopiero potem o przejściu kolejnych etapów eliminacji. Chcę też trochę odpocząć, zaopiekować się moim pieskiem, tak zwyczajnie pożyć.

– A my będziemy trzymać kciuki. Tym bardziej, że jesteś pierwszą choszcznianką, która sięgnęła po koronę najpiękniejszej na Pomorzu Zachodnim. Ale by się działo, gdybyś została miss Polski?

– Za kciuki już dziękuję. Jestem też wyjątkowo spokojna, bo mam nad sobą dwóch aniołów stróżów, którzy wykonują bardzo dobrą robotę.

– A kto to taki?

– Nieżyjący dziadek i babcia.

Rozmawiał Tadeusz Krawiec