CHOSZCZNO. Po kilku latach stagnacji, ochotnicy z Radaczewa zapowiadają odrodzenie. – Zaczniemy od powiększania szeregów i zdobywania uprawnień. Jeśli pokażemy, że stać nas na działanie, to może samochód dostaniemy – wierzy w to nowy prezes Łukasz Witkowski.

       Radaczewska OSP powstała w 1957 roku i należy do najmłodszych w naszej gminie, ale za to sukcesami, którymi mogą się pochwalić z minionych 64 lat, mogliby obdzielić wszystkie jednostki. Dzisiaj, na ścianie malutkiej świetlicy wiszą m.in. dyplomy z 1959 i 1960 roku, potwierdzające tytuły mistrza powiatu choszczeńskiego, a półki wręcz uginają się od pucharów. W ich kronice można znaleźć m.in. informację o ty, że w 1988 roku, po zdobyciu tytułu mistrza województwa gorzowskiego, startowali na mistrzostwach Polski.

W kronice jednostki można znaleźć zdjęcie ukazujące drużynę OSP z Radaczewa z 1957 roku, czyli w chwili jej założenia. Już rok później byli najlepsi w powiecie choszczeński.

         Tu warto wrócić do zebrania sprawozdawczo-wyborczego, które odbyło się w marcu 2016 roku i przypomnieć, że wówczas liczyła 16 osób. Wtedy też po raz ostatni brali udział w akcjach bojowych (dziewięciokrotnie wyjeżdżali w 2015 roku – red.). Były to ich ostatnie działania, bo właśnie wtedy, ich ówczesny naczelnik i jednocześnie kierowca wozu bojowego Ryszard Witkowski, ukończył 65 lat i zgodnie z przepisami, nie mógł już jeździć do akcji. W tym też czasie, wielu młodych ludzi systematycznie zaczęło wyjeżdżać za granicę, a poszukiwania nowego kierowcy spełzły na niczym.
           Na sobotnim zebraniu, na które przyszło 10 członków. O dawnych sukcesach, tylko w kuluarach wspominał Antoni Pietrołaj, który jest członkiem tej jednostki od 1968 roku, natomiast w trakcie obrad wszyscy zastanawiali się nad tym, co zrobić, by w ogóle ją uratować. Ustępujący prezes Jerzy Żyła poinformował, że ich niemalże zabytkowy wóz bojowy (prawie 60-letni mercedes, na zdjęciu obok), który na początku tego wieku otrzymali z Danii, został sprzedany, ale pozostały sprzęt nadal widnieje na stanie jednostki. Jednakże do akcji nie mogą jeździć, ponieważ nikt w jednostce nie ma odpowiednich przeszkoleń, nie ma też czym wozić, wspomnianego wyżej sprzętu. W dyskusji, ochotnicy jednogłośnie zdecydowali, że podejmą się tego zadania. – To nie tylko moje zdanie. Wystarczyło tylko przejść się po wsi, by usłyszeć, jak wiele osób jest za utrzymaniem jednostki. Mało tego, wielu zapewnia, że wesprze nasze zapał – mówił Łukasz Witkowski. Jemu też zebrani powierzyli funkcję prezesa. Ponadto w skład zarządu weszli: Roman Karnacz (naczelnik), Tomasz Pietrołaj (skarbnik) i Adam Szydłowski (sekretarz). W komisji rewizyjnej pracować będą Przemysław Żyła i Grzegorz Pasek.

Tadeusz Krawiec